piątek, 4 października 2013

Rozdział 3

- Rok. Niestety. Ona chce... Chce.... Mieć dziecko.- Wybełkotał cichutko.
- Yhm... Możesz dać mi odpocząć? Proszę. Za dużo wrażeń... - W tym momencie weszła narzeczona Harrego.
- Kotku. Chdźmy do domu. Porobimy coś fajnego. - Uśmiechnęła się niegrzecznie.
- Nie mów tak do mnie ! Nie kocham cię ! Kocham Anne ! Zostaję tu na noc. Koniec i kropka.- Powiedział. Nie mogę uwierzyć ! Postawił jej się ! Jestem taka szczęśliwa. Niestety euforia minęła kiedy kobieta powiedziała
- Ale kochanie co z dzieckiem ? Mówiłeś że mnie kochasz ! Nienawidzę cię ! Jesteś skończony ! Jeszcze mnie popamiętasz ! - Wybiegła z sali.
- Harry nie musiałeś. - Wyszeptałam.
- Musiałem. - Przytulił mnie. W tym momencie wszedł Niall.
- Co się tu dzieje?!- krzyknął urażony.
- Niall spokojnie. Kocham ją i chcę z nią być. Nie możesz mi tego zabronić! - Wytłumaczył się Harry.
- A co z twoją narzeczoną ? Chcesz po raz drugi złamać serce mojej siostry ?! - Krzyknął Nialler.
- Nie kocham ją. A ja i moja była to już przeszłość. Na szczęście.-
- Niall daj spokój. Kocham go. Jutro stąd wychodzę i chcę żeby Harry był przy mnie. - Wtrąciłam.
- Jeśli jesteś z nim szczęśliwa to proszę. A co do ciebie - Zwrucił się do Hazzy - jak jej złamiesz serce zabije cię ! -
- Idzcie już. Pa. - Powiedziałam. Wyszli.







- Anne obudź się. Jedziemy do domku. Naszego nowego domku. - Zobaczyłam Harrego. Dzięki jego uśmiechu robiło mi się ciepło.
- Jakiego nowego ? - Zdziwiłam się.
- Heh. Kupiłem. - Odpowiedział.
- Nie musiałeś kochanie. - Wstałam z łóżka i zaczęłam się pakować.
- Dalej. - Jęknął Harry.
- Już już. - Powiedziałam zapracowana- OK. Możemy jechać. -
- To chodź. - Złapał mnie za rękę i zaprowadził do wyjścia. Wsiedliśmy w jego samochód i odjechaliśmy.
- Opowiedz mi coś o naszym nowym domku- Odezwałam się.
- Jest fajny. Bardzo. - Uśmiechnął się.
- Daleko jest ? - Spytałam.
- Tak troszkę. Ale spokojnie. Jeśli zmusisz Nialla zamieszka z nami. - Odwrócił się w moją stronę.
- A ty go nie pytałeś ? - Zaciekawiłam się.
- Nooo... Tak ale się nie zgodził. Porozmawiaj z nim. - spoważniał. Po chwili dojechaliśmy. Dom był cudowny. Niegdy bym nie pomyślała że będę w takim mieszkać. I do tego z Harrym Stylesem !


*MIESIĄC PÓŹNIEJ...*
-Harry ty śpiochu ! Wstawaj ! - Krzyczałam z dołu. - No Harry ! Niall ma dzisiaj się wprowadzić ! - Po chwili śpioch był już na dole. Pocałował mnie w czoło i poszedł na kanapę.
- Co na śniadanie ? - Spytał.
- Dla ciebie nie ma nic ! - Spojrzałam na niego udawając że jestem zła.
- Kochanie. Zaraz muszę jechać po Nialla. Chcę jeść . - Powiedział.
- Ok. Dostaniesz... Hmmm... Bekon. - Zlitowałam się.
- Dzięki koteczku. - Uśmiechnął się. Podałam mu jedzenie. Pochłonął je jak smok.
- No nic. Idę się ubrać i jadę po Niallera . - Odparł.
- Spoko. - Harry wstał i poszedł do naszej sypialni.
- Anne ! Szybko ! - Krzyknął nagle. Rzuciłam wszystko i pobiegłam do niego. Gdy dobiegłam Harry podał mi karteczkę.
- Leżała na łóżku. - Dodał. Było na niej napisane to : '' Harry. Jestem twoją Crazy Mofos. Kocham cię. Jesli to czyta ta su*a Anne to jesteś Deb***ą ! Nienawidzę cię ! Harry jest dla ciebie za fajny, idealny i dobry. Zabiję cię ! Do tego masz dziecko ! I dobrze że choruje i jest od miesięcy w szpitalu! Dobrze ci tak. Pamiętaj jestem tu.
To napisałam ja. "
- Harry boję się. - Wymamrotałam.
- Chodź tu. Przytul się. - Otworzył swoje ramiona.
- Słyszysz ? Coś się poruszyło. Harry boję się ! - Przysunęłam się do niego. Nasze usta dotykały się.
- Ehem... - Usłyszałam z mną. Odwróciłam się. Nikogo tam nie było.
- Harry... Co to ? - Wyszeptałam.
- Jakaś fanka. W kominiarce. Ja tez się boję. Ale chcę żebyś wiedziała że cię kocham. - Przytulił mnie.
- Ja ciebie też głuptasie. - Zaśmiałam się przez łzy.
- Płaczesz ? - Zmartwił się.
- Nie... Ja... Tak. - Spojrzałam na niego.
- Kochanie... - Odgarnął włosy z moich oczu.
- Idziemy stąd ? Proszę. - Zaproponowałam.
- Szybko.- Złapał mnie z rękę i pociągnął po schodach do wyjścia.
- Oooł. Anne... - Powiedział gdy złapał z klamkę od drzwi.
- Co ? Nie mów że... - Po moich policzkach popłynęły łzy.
- Zamknięte. - Zdenerwował się.
- Mamy okna. - Odparłam.
- Dobry pomysł. - Ruszył w stronę salonu w którym był przeszklony tarasik którego nie można było zamknąć na klucz itp. Weszliśmy. Teraz pozostało tylko skoczyć około 10 schodów.
- Gotowa ? - Upewnił się Harry.
- Tak.- Złapałam go za rękę.
- Na trzy. Raz, Dwa... - Odliczał. - Trzy !-skoczyliśmy.
- Ałajjj ! Moja noga ! - Krzyknęłam.
- Anne ! Co ci jest ? Pokaż nogę ! - Zamartwiał się Harry.
- Zobacz. - Pokazałam mu miejsce gdzie mnie boli. Odsunął moje spodnie.
- O nie. Masz złamanie otwarte. Fuj. - Odwrócił się. - Przepraszam. Mam słabą psychikę. -
- Nic nie szkodzi. - Zasmuciłam się.
- Wezmę cię na ręce. Tylko spokojnie. - Wziął mnie i zaniósł do samochodu.
- Gdzie jedziemy ? szpital czy komisariat ? - spytał wsiadając do auta.
- Szpital. Gdy tam będę pojedziesz na policję. - Zaproponowałam.
- O nie. Nie zostawię się. - Powiedział stanowczo.
- Nie no Harry... - Jęknęłam.
- Bez dyskusji. - zmierzył mnie swoim lodowatym [ W tym momencie ] Wzrokiem.
- ... - Milczałam. Ruszyliśmy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz