środa, 16 października 2013

Rozdział 4

- Tak mi przykro - Zaczął lekarz. - Ma pani zaawansowane złamanie otwarte. Będzie musiała pani przez następny miesiąc odpoczywać. -
- Z tym akurat nie ma problemu. - Powiedziałam.
- No dobrze. Może pani już iść. Dać pani wózek inwalidzki ? - Spytał.
- Nie mam w domu. A do samochodu zaniesie mnie mój chłopak Harry. - Uśmiechnęłam się.
- Dobrze to do wiedzenia. - Wyszedł. Zaraz po nim wszedł Loczek.
- I jak ? - Spytał zdenerwowany.
- Dobrze. Muszę odpoczywać miesiąc i ogólnie to nie chodzić. - Próbowałam ustać na jednej nodze.
- Zaniosę cię. - Zaproponował Harry. Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego samochodu.
- Boli cię ? - Upewnił się.
- Tak. Bardzo. - Odparłam.
- Współczuję. Kocham cię. Naprawdę. - Spojrzał mi głębokooo w oczy.
- Ja ciebie też. - Zaśmiałam się.
- Jezu ! Zapomniałem na śmierć ! - Krzyknął nagle.
- Co jest ? - Zaniepokoiłam się.
- Zapomniałem iść na komisariat. - Zaczął obgryzać paznokcie.
- To jedziemy ! - Rozkazałam.
- Nie to bez sensu. Jest chyba 100 km od nas. Przeżyjemy tę noc razem! Rozumiesz ?! - Krzyczał.
- Tak. Rozumiem ! - Odpowiedziałam.



-Którędy wejdziemy ? - Złapałam rękę Harrego.
- Mamy drabinę. Wejdziemy tędy którędy weszliśmy. Ok ? Jej już tam dawno nie ma. - Puścił moją dłoń i poszedł bo schowka. Wyszedł z długą drabiną. - Umiesz wchodzić ? -
- Tak myślę. - Uśmiechnęłam się. - Ale Harry to nie jest dob... -
- Cichoo. -  Położył palec na moich ustach.
- Dobrze. - Powiedziałam. Harry ustawił drabinę.
- Ok. Możesz wchodzić. Tylko spokojnie. - Uścisnął moją rękę. Powoli weszłam. Strasznie bolało. ( Złamana noga... :( )
- Ok Harry ! Możesz wchodzić ! - Krzyczałam z góry. Harry wszedł bardzo zwinnie i szybko.
- A teraz pobiegniemy szybko do sypialni, pozasłaniamy okna i pozamykamy drzwi. - Powiedział. W jego oczach było widać strach.
- Dobrze. - Zgodziłam się. Szybko pomknęliśmy ( byłam na rękach u Harrego )  do naszej sypialni.
- Szybko zasłaniaj okna ! - Rozkazał Harold. On sam zamykał drzwi.
- Ale ciemno. Harry zapal światło ! - Wydarłam się.
- Oh Anne nie teraz. - Usłyszałam.
- Ale ja cię nie dotykam. - Wystraszyłam się.
- To kto rozpina mi rozporek i ...-  Zaciął się.-  Oh... Aaaa... -
- Harry co się dzieje ?!- Po moich policzkach popłynęły łzy.
- Zapalaj ! Szybko ! - Krzyknął Harold.
- Ok. - Zaczęłam szukać włącznika. Wreszcie znalazłam. Wcisnęłam guzik i światło się zapaliło. Zobaczyłam Harrego leżącego na łóżku.
- Ufff... - Jęknął.
- Co tu się działo ? - Spytałam zdenerwowana.
- Żartowałem. To może... - Uśmiechnął się niegrzecznie.
- Nie. Jesteśmy w domu z jakąś wariatką ! - Popłakałam się.
- Oj no mała... - Wstał i przytulił się do mnie.
- Harry tu nie ma czasu na żarty. - Odwzajemniłam uścisk.
- Kocham cię. Na zawsze. - Powiedział ciepło.
- Harry bądźmy szczerzy. Prędzej czy później mnie zostawisz... - Uśmiechnęłam się przez łzy.
- Nie mów tak. Kocham cię. - Pochylił się lekko w moją stronę tak jakby chciał mnie pocałować.
- Harry. - Odezwał się ktoś za mną.
- Harry kto to ? - Zdenerwowałam się.
- Kate ? Co ty tu...? - Patrzył na nią jak na jakiś obrazek.
- Pamiętasz mnie ? - Spytała kobieta. Harry położył mnie na łóżku i podszedł do niej.
- Po co przyszłaś ? - Popatrzył na nią groźnie.
- No nie pamiętasz naszej wspólnie spędzonej nocy ? Mówiłeś że mnie kochasz. - Uśmiechnęła. Wtedy stało się coś co mną wstrząsnęło. Harry ją pocałował !
- Harry ? Ja tu leżę ze złamaną nogą a ty ? Jak możesz ?! - Popłakałam się. ( O ja. Jestem bardzo uczuciowa xd )
- Oj. Anne poznaj Kate. Ja... Ja... Ją kocham. Przepraszam... - Odparł.
- Jak możesz ? Naprawdę ?! - Z moich oczu leciały gorzkie łzy. Nagle zaczęło strasznie kręcić mi się w głowie. Nagle zobaczyłam ciemność. Ostatnie co usłyszałam to rozmowa Harrego z tą jego Kate:
K-Harry zostaw ją. Ona udaje.-
H-Nie ! To stało się już drugi raz ! Co jeśli nie przeżyje ?! -
K-No ale kotku... -
H- Nie ! Wynoś się stąd ! Ale już ! -



***


Zayn-
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

Liam-
I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

Zayn & Liam-
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

Louis-
You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

Harry- 
I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

Harry & Niall-
I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

Niall-
You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..

Harry- 
I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

All-
I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things.


- Eh... Gdzie jestem ? Harry ? Niall ? Eh... One Direction ? -  Obudziłam się.
- Anne ! Dzięki Bogu ! -Wstali.
- Co się stało ? - Zapytałam.
- Jak by ci to... - Powiedział Harry zakrywając twarz. Chyba się rozpłakał.
- Harry wyręczę cię. - Odezwał się Niall. - Byłaś razem z Harrym w domu i zemdlałaś. To zdarzyło się po raz drugi. -
- Ja to pamiętam inaczej... - Powiedziałam.
- Nie nie pamiętasz ! - Krzyknął Harry. Wszyscy zaczęli na niego patrzeć. - Znaczy... Nie możesz tak dużo... Myśleć ! OK ? -
- Aha... - Westchnęłam. - A tak w ogóle to kiedy mogę wrócić do domu ? -
- Jeszcze dziś ! - Wydarł się Zayn.
- Nie krzycz. Ale... ja przecierz na córkę ? Jedstem okropna. Teraz mi się przypomina... Jestem potworem.- Popłakałam się.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka. Mam ogłoszenie. Widzę że nikt mnie nie czyta. Jeśli tu jesteś daj kom. Proszę. I zapraszać na msp. Jestem wixanamaxa. I niedawno ktoś mnie okradł ! A wracając do temetu. Zawieszam bloga na kilka dni. Jeśli nie będzie kom . :( Wasza smutna Marta :(

piątek, 4 października 2013

Rozdział 3

- Rok. Niestety. Ona chce... Chce.... Mieć dziecko.- Wybełkotał cichutko.
- Yhm... Możesz dać mi odpocząć? Proszę. Za dużo wrażeń... - W tym momencie weszła narzeczona Harrego.
- Kotku. Chdźmy do domu. Porobimy coś fajnego. - Uśmiechnęła się niegrzecznie.
- Nie mów tak do mnie ! Nie kocham cię ! Kocham Anne ! Zostaję tu na noc. Koniec i kropka.- Powiedział. Nie mogę uwierzyć ! Postawił jej się ! Jestem taka szczęśliwa. Niestety euforia minęła kiedy kobieta powiedziała
- Ale kochanie co z dzieckiem ? Mówiłeś że mnie kochasz ! Nienawidzę cię ! Jesteś skończony ! Jeszcze mnie popamiętasz ! - Wybiegła z sali.
- Harry nie musiałeś. - Wyszeptałam.
- Musiałem. - Przytulił mnie. W tym momencie wszedł Niall.
- Co się tu dzieje?!- krzyknął urażony.
- Niall spokojnie. Kocham ją i chcę z nią być. Nie możesz mi tego zabronić! - Wytłumaczył się Harry.
- A co z twoją narzeczoną ? Chcesz po raz drugi złamać serce mojej siostry ?! - Krzyknął Nialler.
- Nie kocham ją. A ja i moja była to już przeszłość. Na szczęście.-
- Niall daj spokój. Kocham go. Jutro stąd wychodzę i chcę żeby Harry był przy mnie. - Wtrąciłam.
- Jeśli jesteś z nim szczęśliwa to proszę. A co do ciebie - Zwrucił się do Hazzy - jak jej złamiesz serce zabije cię ! -
- Idzcie już. Pa. - Powiedziałam. Wyszli.







- Anne obudź się. Jedziemy do domku. Naszego nowego domku. - Zobaczyłam Harrego. Dzięki jego uśmiechu robiło mi się ciepło.
- Jakiego nowego ? - Zdziwiłam się.
- Heh. Kupiłem. - Odpowiedział.
- Nie musiałeś kochanie. - Wstałam z łóżka i zaczęłam się pakować.
- Dalej. - Jęknął Harry.
- Już już. - Powiedziałam zapracowana- OK. Możemy jechać. -
- To chodź. - Złapał mnie za rękę i zaprowadził do wyjścia. Wsiedliśmy w jego samochód i odjechaliśmy.
- Opowiedz mi coś o naszym nowym domku- Odezwałam się.
- Jest fajny. Bardzo. - Uśmiechnął się.
- Daleko jest ? - Spytałam.
- Tak troszkę. Ale spokojnie. Jeśli zmusisz Nialla zamieszka z nami. - Odwrócił się w moją stronę.
- A ty go nie pytałeś ? - Zaciekawiłam się.
- Nooo... Tak ale się nie zgodził. Porozmawiaj z nim. - spoważniał. Po chwili dojechaliśmy. Dom był cudowny. Niegdy bym nie pomyślała że będę w takim mieszkać. I do tego z Harrym Stylesem !


*MIESIĄC PÓŹNIEJ...*
-Harry ty śpiochu ! Wstawaj ! - Krzyczałam z dołu. - No Harry ! Niall ma dzisiaj się wprowadzić ! - Po chwili śpioch był już na dole. Pocałował mnie w czoło i poszedł na kanapę.
- Co na śniadanie ? - Spytał.
- Dla ciebie nie ma nic ! - Spojrzałam na niego udawając że jestem zła.
- Kochanie. Zaraz muszę jechać po Nialla. Chcę jeść . - Powiedział.
- Ok. Dostaniesz... Hmmm... Bekon. - Zlitowałam się.
- Dzięki koteczku. - Uśmiechnął się. Podałam mu jedzenie. Pochłonął je jak smok.
- No nic. Idę się ubrać i jadę po Niallera . - Odparł.
- Spoko. - Harry wstał i poszedł do naszej sypialni.
- Anne ! Szybko ! - Krzyknął nagle. Rzuciłam wszystko i pobiegłam do niego. Gdy dobiegłam Harry podał mi karteczkę.
- Leżała na łóżku. - Dodał. Było na niej napisane to : '' Harry. Jestem twoją Crazy Mofos. Kocham cię. Jesli to czyta ta su*a Anne to jesteś Deb***ą ! Nienawidzę cię ! Harry jest dla ciebie za fajny, idealny i dobry. Zabiję cię ! Do tego masz dziecko ! I dobrze że choruje i jest od miesięcy w szpitalu! Dobrze ci tak. Pamiętaj jestem tu.
To napisałam ja. "
- Harry boję się. - Wymamrotałam.
- Chodź tu. Przytul się. - Otworzył swoje ramiona.
- Słyszysz ? Coś się poruszyło. Harry boję się ! - Przysunęłam się do niego. Nasze usta dotykały się.
- Ehem... - Usłyszałam z mną. Odwróciłam się. Nikogo tam nie było.
- Harry... Co to ? - Wyszeptałam.
- Jakaś fanka. W kominiarce. Ja tez się boję. Ale chcę żebyś wiedziała że cię kocham. - Przytulił mnie.
- Ja ciebie też głuptasie. - Zaśmiałam się przez łzy.
- Płaczesz ? - Zmartwił się.
- Nie... Ja... Tak. - Spojrzałam na niego.
- Kochanie... - Odgarnął włosy z moich oczu.
- Idziemy stąd ? Proszę. - Zaproponowałam.
- Szybko.- Złapał mnie z rękę i pociągnął po schodach do wyjścia.
- Oooł. Anne... - Powiedział gdy złapał z klamkę od drzwi.
- Co ? Nie mów że... - Po moich policzkach popłynęły łzy.
- Zamknięte. - Zdenerwował się.
- Mamy okna. - Odparłam.
- Dobry pomysł. - Ruszył w stronę salonu w którym był przeszklony tarasik którego nie można było zamknąć na klucz itp. Weszliśmy. Teraz pozostało tylko skoczyć około 10 schodów.
- Gotowa ? - Upewnił się Harry.
- Tak.- Złapałam go za rękę.
- Na trzy. Raz, Dwa... - Odliczał. - Trzy !-skoczyliśmy.
- Ałajjj ! Moja noga ! - Krzyknęłam.
- Anne ! Co ci jest ? Pokaż nogę ! - Zamartwiał się Harry.
- Zobacz. - Pokazałam mu miejsce gdzie mnie boli. Odsunął moje spodnie.
- O nie. Masz złamanie otwarte. Fuj. - Odwrócił się. - Przepraszam. Mam słabą psychikę. -
- Nic nie szkodzi. - Zasmuciłam się.
- Wezmę cię na ręce. Tylko spokojnie. - Wziął mnie i zaniósł do samochodu.
- Gdzie jedziemy ? szpital czy komisariat ? - spytał wsiadając do auta.
- Szpital. Gdy tam będę pojedziesz na policję. - Zaproponowałam.
- O nie. Nie zostawię się. - Powiedział stanowczo.
- Nie no Harry... - Jęknęłam.
- Bez dyskusji. - zmierzył mnie swoim lodowatym [ W tym momencie ] Wzrokiem.
- ... - Milczałam. Ruszyliśmy.